Witajcie,
naprawdę trudno mi napisać pierwszy post, bo nie mam pojęcia, od czego zacząć. Może od tego, że odkąd pamiętam, tworzyłam różne rzeczy. Pisałam opowiadania, rysowałam, wycinałam, lepiłam... Dopiero niedawno przekonałam się, że szycie nie jest takie straszne, a na dodatek sprawia mi przyjemność i pozwala na tworzenie czegoś mojego, jedynego w swoim rodzaju. Wciąż jestem na etapie nauki, ale wychodzi mi już coraz lepiej, oswoiłam się z igłą i nitką i nie boję się od czasu do czasu czegoś ręcznie przyszyć (kiedyś było to dla mnie zmorą).
Od kwietnia jestem dumną posiadaczką pierwszej w moim życiu maszyny do szycia. Moja przygoda z szyciem maszynowym zaczęła się od tildowych lalek, przeszła przez krótką fazę zabawek i jak na razie zatrzymała się na poduszkach. Oto niektóre z moich tworów:
Sowa też będzie jej, ale musi doczekać się drugiego skrzydła i nóżek. Żółty materiał to flanelka. Bardzo przyjemna w dotyku:
A to poduszki - cukierki, które usiłuję sprzedać na allegro. Wykonane z materiału kupionego w IKEA. 100% bawełna:
I na deser dwie ostatnio uszyte poduszki. Takie poduszki nazywają się sprocket-pillow i są bardzo łatwe w wykonaniu. Wciąż się uczę, jak zszyć je jak najdokładniej.
Pierwsza była niebieska:
Czarno-biała będzie prezentem urodzinowym dla mojej mamy. Uwielbia połączenie tych kolorów:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz