Chyba należy się małe wyjaśnienie, bo nie było mnie tu już bardzo długo. Jestem w tej chwili w Anglii i zostanę tu na co najmniej rok, może dwa. Nie wzięłam ze sobą maszyny, bo nie miałam miejsca w walizce i mam nadzieję, że rodzice przyślą mi ją pocztą, ale na razie nie wydaje się to możliwe (za mało pieniędzy na takie wydatki, a poza tym z maszyną powinny pójść wszystkie moje materiały, czyli całkiem spore zbiorowisko).
Dlatego dopóki rodzice nie prześlą mi maszyny - zawieszam bloga. Nie ma sensu pisać o czymś innym, chyba że uda mi się kupić jakieś fajne materiały na ebayu - wtedy troszkę zdjęć powstawiam. Do zobaczenia w bliżej nieokreślonym terminie! :)
wtorek, 13 listopada 2012
piątek, 31 sierpnia 2012
4. Truskawkowa
Tym razem pod igłę poszły truskaweczki. Zamówiłam pół metra na spróbowanie i zapewne kupię więcej, jeśli zaczną się sprzedawać. Wzór jest uroczy, materiał trwały, dobrze się szyje i ma żywe kolory.
Przygotowuję się intensywnie do uszycia pierwszej w mojej karierze pościeli. Materiały już zakupione, projekt przygotowany, jutro tylko dokupię zamki i wezmę się za szycie :)
sobota, 25 sierpnia 2012
piątek, 17 sierpnia 2012
2. Poducha dla Polci
Korzystając z dni wolnych, których nie zostało mi już wcale tak dużo, wpadłam w szał cięcia, mierzenia, dopasowywania, prasowania i szycia. Wciąż uczę się, jak zszyć kawałki tych poduszek tak, żeby było równiej. Jest zdecydowanie lepiej niż na początku, ale nadal nie do końca satysfakcjonuje mnie efekt. Na szczęście stałym elementem tych poduszek jest guzik, który skrywa niedoskonałości.
Przedstawiam kolejną poduszkę z serii sprocket pillow. Zakochałam się w nich i zamierzam w niedalekiej przyszłości uszyć jeszcze kilka. Kiedyś chciałabym powiększyć wzór i uszyć poduchy do siedzenia, bo jak mam za dużo gości, muszą siadać na podłodze (uroki małego mieszkania, które dopiero się urządza).
Polcia zażyczyła sobie koloru różowego i zielonego. Wedle życzenia:
Guzik zrobiłam sama.
1. Trudne początki
Witajcie,
naprawdę trudno mi napisać pierwszy post, bo nie mam pojęcia, od czego zacząć. Może od tego, że odkąd pamiętam, tworzyłam różne rzeczy. Pisałam opowiadania, rysowałam, wycinałam, lepiłam... Dopiero niedawno przekonałam się, że szycie nie jest takie straszne, a na dodatek sprawia mi przyjemność i pozwala na tworzenie czegoś mojego, jedynego w swoim rodzaju. Wciąż jestem na etapie nauki, ale wychodzi mi już coraz lepiej, oswoiłam się z igłą i nitką i nie boję się od czasu do czasu czegoś ręcznie przyszyć (kiedyś było to dla mnie zmorą).
Od kwietnia jestem dumną posiadaczką pierwszej w moim życiu maszyny do szycia. Moja przygoda z szyciem maszynowym zaczęła się od tildowych lalek, przeszła przez krótką fazę zabawek i jak na razie zatrzymała się na poduszkach. Oto niektóre z moich tworów:
Sowa też będzie jej, ale musi doczekać się drugiego skrzydła i nóżek. Żółty materiał to flanelka. Bardzo przyjemna w dotyku:
A to poduszki - cukierki, które usiłuję sprzedać na allegro. Wykonane z materiału kupionego w IKEA. 100% bawełna:
I na deser dwie ostatnio uszyte poduszki. Takie poduszki nazywają się sprocket-pillow i są bardzo łatwe w wykonaniu. Wciąż się uczę, jak zszyć je jak najdokładniej.
Pierwsza była niebieska:
Czarno-biała będzie prezentem urodzinowym dla mojej mamy. Uwielbia połączenie tych kolorów:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

